Od zera do rewolwera

O broni palnej, pozwoleniach i strzelectwie - po ludzku i bez nadęcia

Krok 9: kontrolna wizyta dzielnicowego

Mikołaj Bartnicki, 1 listopada 2019

Radiowóz Policji

Podanie złożone, lada moment dostaniesz pozwolenie na broń. Zanim to jednak nastąpi, będziesz miał okazję odbyć krótką, przyjacielską rozmowę ze swoim dzielnicowym, który wpadnie do ciebie z kurtuazyjną wizytą. Nie ma powodów do obaw, ale warto wiedzieć, czego się spodziewać.

Czego dzielnicowy ode mnie chce?

UoBiA art. 15 ust. 1 pkt. 6

Jak zapewne pamiętasz, Ustawa o Broni i Amunicji nie zezwala na posiadanie broni osobom stanowiącym zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego. Badania i niekaralność swoją drogą, ale jest jeszcze jeden etap weryfikacji kandydata na posiadacza broni: wywiad środowiskowy. Wywiad ten, będący w istocie sprawdzeniem czy nie jesteś patologicznym elementem kryminogennym, przeprowadza dzielnicowy, na zlecenie WPA.

Teoretycznie powinno wyglądać to tak, że krótko po złożeniu podania o pozwolenie na broń, otrzymasz telefon od dzielnicowego, który poinformowany przez WPA o toczącym się postępowaniu, umówi się z tobą na wizytę, wpadnie w ustalonym terminie i przeprowadzi rzeczony wywiad. Tyle teorii. W praktyce, ponieważ nasze państwo działa tylko teoretycznie, a co za tym idzie - jego organy również, cała sprawa może się znacznie skomplikować. Zatem często całe zamieszanie z dzielnicowym zaczyna się mniej więcej tak:

Składasz podanie w WPA, po czym zadowolony wracasz do domu. Mija dzień, dwa dni, tydzień. Po dwóch tygodniach ciszy, zaczynasz się zastanawiać, czy ktoś się w ogóle nad twoim podaniem pochylił. Po trzecim tygodniu, zniecierpliwiony dzwonisz do WPA z kontrolnym WTF-em. W odpowiedzi słyszysz w słuchawce, że zlecenie przeprowadzenia wywiadu zostało wysłane do dzielnicowego dwa tygodnie temu. Dzwonisz więc do dzielnicowego, aby sprawdzić czy żyje. Dzielnicowy odbiera telefon i mówi: Wywiad do pozwolenia na broń? Proszę pana, jaki wywiad?! Ja o niczym nie wiem!.

Po krótkiej inwestygacji okazuje się, że gdy z WPA przyszło zlecenie wywiadu, to dzielnicowy był akurat na urlopie, więc zlecenie odebrał jego kolega, po czym omyłkowo włożył papier do niewłaściwej przegródki lub do szafki ze środkami higienicznymi. Polska z bliska...

Wierz mi, podobne historie naprawdę zdarzają się znacznie częściej niż powinny. Dlatego szczerze radzę: kilka dni po złożeniu podania w WPA, sam zadzwoń do dzielnicowego. O ile jeszcze nie dostał zlecenia wywiadu środowiskowego, to uprzedź go, że takie zlecenie się pojawi i poproś, żeby tego dobrze przypilnował.

Jak wygląda wywiad?

Najczęściej jest to po prostu rozmowa, podczas której dzielnicowy robi sobie notatki na jakimś formularzu. Zapyta cię gdzie pracujesz, z kim mieszkasz, po co ci w ogóle broń, czy chlejesz wódę i czy bierzesz narkotyki. W międzyczasie dyskretnie rozejrzy się po mieszkaniu, więc zadbaj o to, zeby nie robiło wrażenia pijackiej meliny czy innej złodziejskiej dziupli.

Na koniec da ci do podpisania oświadczenie, że znasz reguły przechowywania i noszenia broni. Na tym wywiad się kończy; dzielnicowy sporządza opinię na twój temat i wysyła ją do WPA. Opinia ta oczywiście będzie pozytywna, bo jesteś praworządnym, spokojnym obywatelem bez nałogów.

Kiedy mogę mieć kłopoty?

UoBiA art. 15 ust. 1 pkt. 6 a - b

Kiedy dzielnicowy cię negatywnie kojarzy. Co prawda nie podejmuje on decyzji o przydzieleniu bądź odmowie wydania pozwolenia na broń, ale jego opinia ma na tę decyzję istotny wpływ. Jeśli dzielnicowy wystawi ci jednoznacznie negatywną opinię, to komendant nie da ci pozwolenia. O ile jednak nie jesteś przedstawicielem tak zwanej społecznej patologii, to taka sytuacja jest raczej mało prawdopodobna.

Zdarza się jednak, że kandydat na posiadacza broni uzyskuje pozytywną opinię, ale ma w swojej historii różne wstydliwe momenty. Być może masz na koncie grzywnę za dewastację klatki schodowej, zatarte skazanie za jazdę na rowerze po pijaku, posiadanie marihuany, wezwanie z powodu awantury domowej lub zakłócania ciszy nocnej itp. W takich sytuacjach, WPA zwykle żąda powtórzenia badań do pozwolenia na broń, które niedawno przechodziłeś. Zostaniesz wówczas skierowany na badania odwoławcze.

Oczywiście mowa o drobniejszych występkach. Jeśli siedziałeś w więzieniu za kradzież, pobicie lub inne równie ciężkie przestępstwo, to po prostu nie dostaniesz pozwolenia na broń. I słusznie!

Policja dysponuje bazą danych KSIP, skrótowiec ten oznacza Krajowy System Informacyjny Policji. Znajduje się tam wszystko co Policja wie na twój temat. A wie bardzo dużo. Każdy mandat, skazanie, grzywna, wezwanie - zostawia trwały ślad w KSIP. Zarówno dzielnicowy jak i urzędnicy procedujący twoje podanie w WPA, mogą korzystać z tego systemu, więc żadne grzechy się nie ukryją.

Co z zatartym wyrokiem?

Zgodnie z prawem, wyrok zatarty uznaje się za niebyły, a osobę za niekaraną. Taki zatarty wyrok wciąż jednak siedzi w KSIP i na jego podstawie Policja prawie zawsze odmawia wydania pozwolenia na broń. Możesz napisać podanie o usunięcie swojego zatartego wyroku z KSIP, ale nie ma żadnej podstawy prawnej zmuszającej Policję do spełnienia tego żądania. Mogą się zgodzić albo nie. Czasem odmawiają usunięcia, powołując się na wyższy interes bezpieczeństwa publicznego. Innym razem odmawiają bez podania przyczyny, bo nie mają twojego płaszcza i co im zrobisz. W takiej sytuacji pozostaje walka przed sądem bez żadnej gwarancji zwycięstwa, ale nie ma innego wyjścia.

Prawidłowa, formalna nazwa to zatarcie skazania, nie zatarcie wyroku. Użyłem tego drugiego określenia, gdyż jest znacznie silniej zakorzenione w mowie potocznej.

Sąsiad mnie nie lubi

Dzielnicowy ma swobodę w sposobie przeprowadzania wywiadu, więc może wypytywać sąsiadów o opinię na twój temat jeśli uzna to za stosowne. Nie musi, ale może. Raczej nie powinien ujawniać im przyczyny wywiadu, ale jeśli to zrobi, to i tak nic na to nie poradzisz.

Mimo, że większość ludzi jest bezmyślnie przeciwna broni palnej w rękach cywilnych, to nie przejmuj się tym jakoś szczególnie. Nawet jeśli masz na pieńku z którymś ze swoich sąsiadów, to nie jest on stroną w sprawie, a jego zeznanie nie ma żadnego wiążącego znaczenia w toku postępowania. Jeśli przeciwny posiadaniu broni sąsiad nagada jakieś bzdury o tobie, dla dzielnicowego będzie to co najwyżej wskazówką żeby uważnie przestudiować twoje rekordy w KSIP, a nie przesłanką do wystawienia ci negatywnej opinii.

W Policji wiedzą jak jest, więc bezpodstawne opinie typu Panie władzo, żadnej broni mu nie dawać, ja się nie zgadzam, bo on nas wszystkich pozabija! są dzielone przez jedenaście i pół.

Czy muszę mieć sejf?

Nie. Posiadanie sejfu nie jest warunkiem otrzymania pozwolenia na broń. Dopóki nie masz jeszcze broni, sejf jest ci całkowicie zbędny. Dzielnicowy może jednak uważać inaczej i w swoich notatkach zaznaczyć, że skoro nie masz sejfu to nie masz warunków do przechowywania broni. Cóż, jest to zgodne z prawdą, ale nic się tym nie przejmuj, niech sobie notuje co chce. Informacja o braku sejfu nie ma najmniejszego wpływu na decyzję komendanta, może co najwyżej spowodować, że dzielnicowy wpadnie do ciebie na kolejną kontrolę gdy tylko zarejestrujesz swoją pierwszą broń.

Jeśli jednak masz już sejf, to nie zaszkodzi pochwalić się dzielnicowemu jak to dobrze jesteś przygotowany do przechowywania broni.

Dodatkowe kontrole policyjne

UoBiA art. 27 ust. 1

Jeśli chodzi o sam wywiad środowiskowy, to już wszystko. Ale to nie jest twój ostatni kontakt z dzielnicowym. Ustawa o Broni i Amunicji daje Policji prawo kontrolowania sposobu przechowywania broni. To nie oznacza, że o szóstej rano wpadną do ciebie antyterroryści w kominiarkach. Taka kontrola odbywa się w cywilizowany sposób: policjant zadzwoni do ciebie aby umówić się na dogodny dla obu stron termin wizyty, wpadnie umówionego dnia, obejrzy sejf, sprawdzi numery broni, może chwilę pogada i tyle go widziałeś.

Jak często zdarzają się takie kontrole? Rzadko. Czasami niektóre WPA wysyłają dzielnicowego na kontrolę, gdy zarejestrujesz pierwszą broń, jeśli nie miałeś sejfu w czasie wywiadu środowiskowego. Policja zwykle przeprowadza też kontrole w przypadkach, gdy zmienisz miejsce zamieszkania, lub gdy składasz wniosek o rozszerzenie posiadanego pozwolenia na broń. Nie słyszałem natomiast o wyrywkowych kontrolach bez konkretnego powodu, choć to nie znaczy, że nie mają one miejsca.

Po wywiadzie środowiskowym nie masz już na nic więcej wpływu i pozostaje ci cierpliwie czekać na decyzję komendanta. Czas najwyższy rozejrzeć się za sejfem na broń, o ile jeszcze go nie masz. Zagadnienie wyboru i zakupu sejfu omówię wkrótce w opisie kolejnego, ostatniego już kroku do własnej broni palnej.