Od zera do rewolwera

O broni palnej, pozwoleniach i strzelectwie - po ludzku i bez nadęcia

Krok 4: badania medycyny sportowej

Mikołaj Bartnicki, 17 czerwca 2019

Naboje i tabletki

Pierwsze spotkanie z lekarzem na drodze do pozwolenia na broń, to badania z zakresu medycyny sportowej. Ta wizyta to czysta formalność. O ile tylko rozsądnie wybierzesz lekarza, to nic nie może tutaj pójść źle.

Po co mi lekarz sportowy?

Aby przystąpić do egzaminu na patent strzelecki, musisz uzyskać pozytywne orzeczenie od lekarza medycyny sportowej. Podkreślam jasno: to jeszcze nie jest orzeczenie lekarskie do pozwolenia na broń! To są tylko proste badania, które mają określić czy możesz bezpiecznie uprawiać sport jakim jest strzelectwo. Badania te możesz wykonać u dowolnego lekarza posiadającego odpowiednie uprawnienia. Tacy lekarze pracują zarówno w przychodniach sportowych jak i w prywatnych gabinetach. W obu przypadkach badania będą kosztowały w granicach od 50 do 150 złotych.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to pobierz z portalu internetowego PZSS wniosek o wydanie patentu strzeleckiego i wypełnij go. Pozytywne orzeczenie lekarza sportowego będzie potwierdzone właśnie na tym dokumencie, z którym zgłosisz się później na egzamin. Orzeczenie to jest ważne przez pół roku, zatem nie musisz jakoś szczególnie spieszyć się z przystąpieniem do egzaminu.

Gdzie szukać miejsca wykonania tych badań? Zacznij od popytania w swoim macierzystym klubie strzeleckim. Być może macie zaprzyjaźnionego swojego lekarza, u którego zapłacisz mniej, powołując się na klub. Zawsze też warto poszukać w internecie lokalnych przychodni i gabinetów świadczących usługi medycyny sportowej. W każdym większym mieście powinieneś mieć kilka opcji do wyboru.

Którego lekarza wybrać?

Wstępnie wybierz najtańszego lekarza. Nie rób sobie z powodu tego wyboru żadnych wyrzutów, bo nie ma co ukrywać, że płacisz po prostu za usługę postawienia pieczątki. Moc urzędowa tej pieczątki jest zawsze taka sama, niezależna od tego, ile pieniędzy na nią wydałeś. Niemniej jednak, omawianą usługę postawienia pieczątki można wykonać na różne sposoby. Pozwól, że opiszę dwa skrajne z nich, to wnet wszystko stanie się jasne.

Jeden lekarz sportowy wskaże ci wolny termin za trzy tygodnie. Do tego czasu, zażąda od ciebie dostarczenia wyników badań krwi, próbki moczu, a także orzeczenia od okulisty, laryngologa, ortopedy i kto wie, może nawet od proktologa! Wszystko to, zanim w ogóle wpuści cię do swojego gabinetu. W tymże gabinecie, zrobi ci jeszcze EKG i spirometrię. Na koniec, zainkasuje 100 złotych i postawi pieczątkę. Tak to na ogół wygląda w przychodniach sportowych.

Inny lekarz przyjmie cię wtedy gdy ci wygodnie. Na miejscu przeprowadzi ogólny wywiad lekarski, osłucha cię stetoskopem, zapyta o to, jakie okulary nosisz, oraz czy masz alergię na proch strzelniczy. Na koniec, zainkasuje 100 złotych i postawi pieczątkę. Tak to na ogół wygląda w prywatnych gabinetach.

Mój lekarz sportowy wymagał dostarczenia wyników badań morfologii krwi, które musiałem wykonać przed wizytą. O wszystkich warunkach dowiesz się podczas umawiania terminu wizyty, więc spokojna głowa.

Jak widzisz, sam wybierasz, czy badania zajmą ci kilka dni, czy załatwisz wszystko w ciągu jednej wizyty. Ot, wolny rynek. Jest jednak pewien istotny detal, na który koniecznie musisz zwrócić uwagę.

Paragraf 23

Niektórzy lekarze medycyny sportowej mają uprawnienia ograniczone do orzekania tylko wobec osób do 23 roku życia. Jeśli masz więcej niż 23 lata (a pewnie tak właśnie jest) to upewnij się, że lekarz do którego idziesz ma pełne uprawnienia, bez wspomnianego ograniczenia. Lekarz nie musi powiedzieć ci tego wprost, ale informacja o ograniczonych uprawnieniach jest zawarta na jego pieczątce. Ciężko będzie ci to ukryć w momencie zgłaszania się na egzamin - w takim wypadku komisja egzaminacyjna z pewnością cię do niego nie dopuści. Lepiej więc spytać dwa razy, niż później mieć przykrą niespodziankę.

Kolega ze stowarzyszenia kolekcjonerskiego trafił na lekarza, który celowo ukrył fakt posiadania ograniczonych uprawnień. Mówiąc wprost: skłamał, że ma pełne uprawnienia i wystawił temu człowiekowi nieważne orzeczenie. Miej oczy szeroko otwarte!

Lekarz na egzaminie

Niektóre kluby, organizując egzamin na patent strzelecki, zapewniają też na miejscu lekarza sportowego. Lekarz ów, zapyta cię, czy go widzisz i słyszysz, być może na chwilę przyłoży ci do piersi stetoskop i - czego przecież oczekujesz - postawi w dokumentach odpowiednią pieczątkę. Całość trwa dwie, może trzy minuty i zwykle kosztuje około 50 złotych - jest to więc tania i szybka opcja.

Takie hurtowo przeprowadzane badania są zupełną fikcją. Nie może być inaczej, skoro w kolejce stoi sto osób, które trzeba obsłużyć przed egzaminem. Sam lekarz z pewnością dobrze o tym wie. Ale jeśli potwierdza on swoim podpisem i pieczęcią posiadane uprawnienia i kompetencje, to nie mamy żadnych podstaw do kwestionowania rzetelności wykonanych badań!

Czy warto skorzystać z możliwości badań na miejscu? Pewnie tak, wszak - powtarzam - chodzi tu tylko o pieczątkę na dokumencie. Dokumencie, który i tak nie ma żadnego znaczenia, bo po egzaminie, nigdy więcej go nie zobaczysz. Osobiście, dla świętego spokoju, załatwiłbym te badania wcześniej; ale ty sam podejmij decyzję wedle własnego uznania, dorosły jesteś.

Tymczasem nie ustawaj w przygotowaniach do egzaminu na patent strzelecki, bo to najważniejszy moment na drodze do pozwolenia na broń. Po zdanym egzaminie będzie już z górki!